Dopiero świta. Leżę obok Nathana i po prostu patrzę, jak
śpi. Nie mogę uwierzyć we własne szczęście. I nie chodzi o to, że Nath jest
sławny, że jest gwiazdą, że ma pieniądze. To nie ma znaczenia. Ja nie mogę
pojąć, że ktoś tak cudowny jak on mnie kocha. Właśnie mnie. Wystarczy jedno
jego spojrzenie, a ja unoszę się nad ziemią. Przeżywam coś tak pięknego, że
ciężko opisać mi to słowami. Dopiero przy nim czuję, że żyję. Dopiero z nim
wiem, że mogę wszystko. Że razem, możemy sięgnąć nieba. Że nasza miłość jest
silniejsza niż skała i że nic nas nie powstrzyma. Zdałam sobie sprawę, że
wcześniej nigdy nikogo nie kochałam tak naprawdę. Aż do teraz.
Myślami wracam do dnia, w którym się poznaliśmy. Uśmiecham
się wspominając tą niedorzeczną sytuację, kiedy Sykes wpakował mi się do
samochodu na środku skrzyżowania. Od początku między nami iskrzyło, tylko ja
udawałam przed sobą, że wcale tak nie jest. Bałam się, sądziłam, że może mi się
tylko wydaje i że jestem… niewystarczająca. Dziś już tak nie myślę. Oddałam mu
swoje serce, oddałam mu całą siebie. Oddałam wszystko, co mam. Uśmiecham się
lekko, bo Nathan powoli otwiera oczy.
- Uwielbiam budzić się przy Tobie. – Mówi zaspanym głosem i
w sekundzie moje ciało pokrywa gęsia skórka. Jak on to robi?
- Mógłbyś się do tego przyzwyczaić? – Przysuwam się bliżej,
delikatnie muskając jego ciepłe usta.
-
Żartujesz? Ja już się uzależniłem. – Szepta Nath, patrząc mi w oczy. – Dzień
dobry, kochanie.
- Dzień dobry, panie Sykes. – Mruczę i po chwili zostaję
obsypana pocałunkami.
- Wiesz co? Chcę, żebyś w końcu poznała moją rodzinę.
Najwyższa pora. – Mówi nagle Nathan, czym sprawia, że moje wnętrzności się
skręcają. Co…?
- Eee…
- Moja siostra bardzo chcę Cię w końcu zobaczyć. Nie
wspominając o mamie. – Śmieje się Nath, widząc moją minę. – Nie bój się, oni
nie gryzą.
- No co Ty, ja nie… - Zaczynam, ale on zamyka mi usta
pocałunkiem. Ach, ten Sykes.
- Wrócimy do Anglii i zabieram Cię do mojego domu. –
Oznajmia i nie mam nic do gadania. Chcę poznać jego rodzinę, ale to nie zmienia
faktu, że się zdenerwowałam. Co, jeśli źle wypadnę? Tak, to ja i mój wieczny
pesymizm.
- Powiedzmy, że się zgadzam. – Uśmiecham się, całując go w
lekko zarośnięty policzek. – Pora wstawać, prawda?
- Co? Jakie
wstawać, chodź tutaj.- Nathan ciągnie mnie z powrotem na łóżko i przygniata
swoim ciałem. Jego usta wędrują wzdłuż mojej szyi, zostawiając na niej mokre
ślady…
Szlag by to trafił. Odnoszę wrażenie, że mam wypisane na
twarzy, iż ledwo godzinę temu ja i Sykes rozrabialiśmy w łóżku. Jesteśmy na
wspólnym śniadaniu w hotelowej restauracji i Jay dziwnie mi się przygląda. Czy
to aż tak widać, czy po prostu on zna się na rzeczy? Chce mi się śmiać ale
jednocześnie trochę mi niezręcznie. Staram się na niego nie patrzeć, ale on nie
daje za wygraną. W końcu uśmiech sam wkrada się na moje usta. Bird natomiast mruga
do mnie porozumiewawczo. Aż dziw, że Nathan jest zajęty swoim śniadaniem i
wcale nie reaguje na to, że Jay zachowuje się jak… Jay. Spoglądam na Jowitę. Moja
przyjaciółka i Max to przykład pary idealnej, bez dwóch zdań. On wpatrzony w
nią jak w obrazek, a ona rozpromieniona szczęściem, zakochana po uszy. Przypominam
sobie chwile, kiedy to Jowiśka jeszcze bujała się z Tomem. Nie, to nie było to. Parker jest stworzony dla
Kelsey. Czy mówiłam już, że uwielbiam tą dziewczynę? Uśmiecha się teraz
do mnie z drugiego końca stolika. Odpowiadam jej tym samym. Myślę, że Kels
pretenduje do tego, żeby zostać moją drugą najlepszą przyjaciółką. Przenoszę
swoje spojrzenie na siedzącego obok mnie Sivę. Zajada się właśnie rogalikiem z
czekoladą i miesza łyżeczką w filiżance z kawą. Mam ogromną nadzieję, że i on
spotka niedługo kogoś wyjątkowego. Właściwie, to mam przeczucie, że to stanie
się bardzo szybko. Seev jest
taki słodki i kochany! Zasługuje na szczęście. Resztę ekipy też
uwielbiam. BigKev, Ted i reszta składu, to tacy pozytywnie nakręceni ludzie.
Zawsze uśmiechnięci, zawsze chętni do rozmowy, otwarci i wyluzowani. Wzdycham
cicho i kładę głowę na ramieniu Nathana, który właśnie skończył jeść. Czuję się
z nimi wszystkimi naprawdę dobrze. Można powiedzieć, że jesteśmy jak rodzina. Nie
chciałabym być teraz nigdzie indziej, jak z nimi.
Jak się dowiedziałam, wieczorem mamy imprezę. Okazja jest taka,
że jutro w Anglii odbędzie się premiera klipu do „Lie to me”. Wcześniej widzieliśmy
tylko wersję roboczą, ale dziś po raz pierwszy zobaczymy teledysk w całości.
Czuję się naprawdę podekscytowana. Nathan jest właśnie pod prysznicem, ja suszę
włosy i dumam, w co by się tutaj ubrać. Zgodnie z sugestią Kels decyduję się w
końcu na cytrynową, rozkloszowaną sukienkę. Włosy lekko zakręcam na lokówce,
robię stonowany makijaż i w zasadzie mogę już wkładać sukienkę. Muszę jednak
czekać na Nathana, żeby zasunął mi zamek na plecach. Staję przed dużym lustrem
i czynię jeszcze ostatnie poprawki w makijażu. Akurat Sykes wychodzi z
łazienki. Jak zwykle, w samych bokserkach. Obserwuję w lustrzanym odbiciu, jak
wyciera włosy w ręcznik, który po chwili rzuca na łóżku i przenosi swoje
spojrzenie na mnie. Czy w tym pokoju zrobiło się nagle za gorąco, czy tylko mi
się wydaje? Nath wciąż patrzy mi w oczy i powoli zmierza w moją stronę. Jak to
możliwe, że nawet sposób, w jaki on się porusza, doprowadza mnie do szaleństwa?
- Zasuniesz? – Odgarniam włosy, kiedy staje przy mnie i
otula nas mgiełka orzeźwiającego zapachu.
- Mhm… - Mruczy i zamiast zasunąć ten zamek, on obejmuje
mnie w talii, przyciągając do siebie i składa pocałunek na moim ramieniu.
Jeden, drugi, trzeci…
- Nathan… - Przymykam powieki, poddając się jego
pieszczotom. Po chwili odwraca mnie twarzą do siebie. Wplata dłoń w moje włosy i
z czułością spogląda na mnie błyszczącymi tęczówkami. Jego usta odnajdują moje.
- Kocham. Bardzo.
– Szepta wprost w moje wargi. I znów unoszę się do chmur.
Spotykamy się wszyscy na dole, w hotelowym lobby. Kels
wygląda cudownie, Jowita wręcz bosko. George co chwilę robi do niej maślane
oczy. Widać, że poza Jowitą świata nie widzi, bo nie może oderwać od niej spojrzenia.
Siva coś do niego mówi, ale on chyba nawet go nie słucha. Gapi się na moją
przyjaciółkę, która właśnie rozmawia z Tomem i Kelsey. Zjawia się Jay. Od razu
startuje w naszą stronę. Nathan przewraca oczami, a ja śmieję się pod nosem.
- Cześć! – Bird ma ochotę się do mnie przytulić, ale Nathan
obejmuje mnie od tyłu i przytula się do moich pleców. Jednak to nie stanowi dla
tego człowieka żadnej przeszkody.
- Jay, udusisz mnie! – Mówię, uwięziona między nimi dwoma.
- McGuiness, doigrasz się! – Nath się irytuje, no a mnie
znów chce się z tego powodu śmiać.
- Co tam, zakochańce? – Bird odgarnia niesforne loki z czoła
i świdruje mnie spojrzeniem.
- W
porządku. U Ciebie? – Pytam, bo jak widzę Nathan nie ma ochoty na
konwersację. Nadal mocno wtula się w moje plecy.
- Bywało lepiej.
- Chodźcie, jest już transport! – Woła do nas Kevin i
zmierzamy za nim do wyjścia.
- Ada? – Zagaduje mnie Jay, idący obok mnie.
- Hm?
- Pocałuj
mnie. Po francusku.
- Jay, dobrze wiesz, że tego nie zrobię. – Odpowiadam szybko,
zanim Nathan zdąży soczyście zakląć. Bardzo chciałabym się roześmiać, ale
próbuję zachować powagę.
- Cóż, zawsze warto próbować. – Jay wzrusza ramionami i
wyprzedza nas z uśmiechem.
- Co za wariat. – Teraz już nie mogę się powstrzymać i
rechotam jak głupia. Jednak widzę, że Nathanowi nie jest do śmiechu. – Sykes,
kocham tylko Ciebie, jasne? – Mówię, zatrzymując się i przyciągając go do
siebie. – Tylko Ciebie. – Całuje go i w końcu się uśmiecha. Wychodzimy przed
hotel, gdzie na chłopaków znów czeka grupa fanów.
Klub w którym jesteśmy został wynajęty na dzisiejszą noc
tylko dla nas. Okazuje się, że do Paryża przyleciała też ekipa z planu teledysku. Co za
niespodzianka! Szykuje się naprawdę fajna impreza w doborowym towarzystwie.
Najpierw jednak ja i Jowita zostajemy przedstawione managerowi chłopaków.
Scooter to całkiem sympatyczny facet, ale już na pierwszy rzut oka widać, że ma
wobec zespołu spore wymagania. Z jednej
strony to dobrze, ale z drugiej… Nie mam jednak teraz czasu o tym myśleć, bo za
minutę w końcu zobaczymy klip. Nathan przynosi dla mnie kolorowego drinka i siada
obok. Nie mogę się doczekać projekcji! Kiedy na ekranie dużego telewizora
pojawia się w końcu obraz, pierwszym co wszyscy widzą jest moja twarz. Mój
Boże, to naprawdę ja? Muszę przyznać, że wcale nie jest tak źle, aczkolwiek to
dziwne uczucie oglądać siebie samą na ekranie. Moim oczom ukazuje się teraz Nathan i po prostu
zamieram. Wygląda tak nieziemsko, że w środku cała płonę, a na dodatek on
siedzi teraz tak blisko i trzyma mnie za rękę. Jeśli za moment go nie pocałuję,
to zwariuję. Teraz muszę się jednak opanować i wytrzymać jeszcze chwilę. W klipie
dochodzimy do momentu naszego spontanicznego pocałunku, który wtedy tak spodobał
się reżyserowi. Mam ochotę, wręcz potrzebę powtórzyć tą scenę teraz, natychmiast.
Nie wiele myśląc biorę twarz Nathana w swoje dłonie i wpijam się w jego usta. I
każdy nasz kolejny pocałunek jest jak ten pierwszy. Wyjątkowy, tak bardzo
jedyny. Tylko nasz.
xxx
Długo mnie nie było, ale doznałam nagłego przypływu weny. Sprawcą tego jest niejaki Nathan Sykes, który praktycznie obiecał mi wczoraj na twitterze, że mój pierwszy raz będzie memorable, hahaha <3
Kocham Was, kocham chłopców, kocham wszyyyyyyystkooooo!
Enjoy x
O MOJ BOŻE! Jak ja na to czekałam! Czytałam już trzy razy i dalej nie mam dość! Nathans feels i koniec! A po wywiadzie u Ryana to w ogóle pozamiatane *.* Dobra wracam do czytania czwarty raz....
OdpowiedzUsuń