poniedziałek, 15 kwietnia 2013

9. Cause I don't wanna lose you now



Czerwony dywan za nami. Jestem tak oszołomiona tym wszystkim, że nie do końca ogarniam, co się dzieje. Pamiętam, że co chwilę ktoś doskakiwał do Nathana i pytał, kim jest jego piękna towarzyszka. A Sykes za każdym razem odpowiadał wtedy „To moja dziewczyna”. No i ten oślepiający blask fleszy… I oczywiście Jowita pozująca pewnie w towarzystwie Sivy, Maxa i Jaya. Nie uszło mojej uwadze, że George nie może oderwać oczu od mojej przyjaciółki. Będzie się działo, ja to wiem.
- O nie wierzę! Czy to Robbie Williams?! – Pyta mnie Jowita, gdy czekamy, aż chłopcy udzielą wywiadu.
- Faktycznie! – Odpowiadam, zauważając obok niego samą Adele.
- Kto by pomyślał, że spotka nas coś takiego. – Przyjaciółka daje mi kuksańca w bok i puszcza do mnie oczko.
- Mało się z Maxem nie rzuciliście na siebie w tej limuzynie. – Zagaduję ją, obserwując jej reakcję.
- Nieprawda.
- Nie jestem ślepa!
- Zobaczymy, co przyniesie dzisiejsza noc. – Mówi Jowita tajemniczo, uśmiechając się pod nosem.
Sama jestem ciekawa.

Gala trwa od godziny. Swój występ ma właśnie Jessie J. Za chwilę ma być przyznana nagroda w kategorii, w której nominowani są chłopcy- najlepszy zespół roku. Oni sami uważają, że nie wygrają, ale mnie intuicja podpowiada, że mają ogromne szanse. Zerkam na Maxa. I co widzę? W ogóle nie interesuje go Jessie J. Siedzi i patrzy w Jowitę jak w obrazek. Ale go wzięło.
- Uwielbiam Cię. – Mówi Nath wprost do mojego ucha i łapie mnie za rękę. Za chwilę chyba dostanę zawału, bo serce tak mi łomocze.
- A wiesz, że ja Ciebie też? – Uśmiecham się, mocniej ściskając jego dłoń.
- Jak bardzo?
- Potem Ci zademonstruję. – Całuje go w policzek i rzucam mu zalotne spojrzenie.
- Och, już nie mogę się doczekać…
Chętnie pociągnęłabym ten temat dalej, ale w tej samej chwili Jessie J kończy śpiewać i pora na wręczenie nagrody dla najlepszego zespołu. Siedzę jak na szpilkach, to samo Jowita i Kelsey. Chłopaki za to w ogóle się nie przejmują, bo sądzą, że nie mają żadnych szans, a kiedy filigranowa blondynka w długiej, czerwonej sukni oznajmia, że statuetka wędruje do The Wanted oni nadal nie wierzą. Trącam Nathana w ramię, nie mogę powstrzymać uśmiechu! Wygrali! Sykes jest chyba w transie, patrzy na mnie, jakby widział mnie pierwszy raz w życiu. Niewiele myśląc biorę jego twarz w swoje dłonie i składam na jego ustach żarliwy pocałunek. Pewnie jesteśmy pod obstrzałem tysięcy par oczu, ale co tam. Niech patrzą! Nath przytula mnie mocno i wraz z chłopakami idzie na scenę po odbiór nagrody.
- Wow, nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. – Jay dorwał mikrofon jako pierwszy. – Dzięki, ludzie! Dedykujemy tą nagrodę naszym wspaniałym fanom!
- A ja chciałbym zadedykować tą statuetkę dziewczynie, która zawróciła mi w głowie. – Zaczyna Max poważnym tonem. Jowita marszczy brwi, jakby nie wierzyła, że chodzi właśnie o nią. – Wiedz, że jesteś niesamowita. – Kończy Max, kierując swoje spojrzenie w stronę Jowity. Wow, ależ to romantyczne!
- Dzwońcie po karetkę. Potrzebuje reanimacji. – Odzywa się Jowita, a ja i Kels wybuchamy śmiechem.

After party trwa w najlepsze. Muszę przyznać, że impreza jest całkiem przednia. Czuję się tak, jakbym była po prostu w jakimś klubie na balandze. Tyle tylko, że obok mnie przemyka co chwilę jakaś znana osoba. Trochę mnie to onieśmiela, ale jest przy mnie Nathan a z nim czuję się dużo pewniej. Gdy siadamy przy stoliku, żeby nieco odpocząć, próbuję wyłowić na parkiecie Jowitę. Zauważam, że bawi się jednocześnie z Sivą i Jayem. A gdzie się podział Max? Kładę głowę na ramieniu Nathana i obserwuje rozwój wydarzeń. Długo czekać nie muszę. Oto zjawia się George. Przypuszczam, iż oznajmia chłopakom, że teraz odbijany, bo ci kłaniają się przed Jowiśką i udają się do baru. No, to teraz dopiero zrobi się interesująco. Czuję się, jakbym była w kinie i oglądała jakąś historię miłosną. Max bierze moją przyjaciółkę w ramiona i prowadzi ją w tańcu. Nie wiem, o czym oni rozmawiają, ale Jowita dosłownie promienieje. I nie mogę się nie uśmiechnąć, kiedy Max pochyla się nad Jowitą i składa na jej ustach delikatny pocałunek, który jak widzę przeradza się po chwili w coś głębszego. Na odległość czuć, jak między nimi iskrzy.
- Co tam, zakochańce? – Zjawia się Parker i siada obok nas.
- Trafnie to ująłeś. – Nath całuje mnie w czubek głowy i przytula do siebie. Uśmiecham się pod nosem.
- Gdzie zgubiłeś Kels? – Pytam, sięgając po szklankę z sokiem.
- Rozmawia z koleżanką. Zaraz tu przyjdzie.
- Tom? Tobie nie przeszkadza, że Max i Jowita…? – Pytam, spoglądając na parkiet, gdzie wspomniana dwójka nadal się całuje. Zapomnieli chyba przy tym o całym świecie.
- Nie, no coś Ty, Ada. Rozmawiałem z Maxem i rozmawiałem z Jowitą. Wszystko sobie wyjaśniliśmy. – Tom posyła mi szczery uśmiech i teraz mam pewność, że jest dobrze, a może nawet lepiej.

Jest po drugiej w nocy. Jowita i Max gdzieś się ulotnili, Siva i Jay imprezują z jakimiś koleżankami, a Tom i Kelsey balują właśnie na parkiecie. Ja i Nath stoimy na tarasie. Londyn nocą urzeka mnie swoim pięknem. Ale nie bardziej niż obejmujący mnie w pasie Nathan. Mogłabym tak trwać do rana.  
- Uwielbiam tą piosenkę! – Niemal piszczę, gdy słyszę pierwsze dźwięki ‘Mirros’. - Wiem, że Ty też, więc musimy zatańczyć, przystojniaku. – Odwracam się do chłopaka, a on kiwa głową.
- Zdecydowanie tak, piękna.
Sykes prowadzi mnie na parkiet i porywa w swoje ramiona. Zatracam się w jego spojrzeniu. Zapach jego perfum drażni moje zmysły. Kiedy to się stało? Kiedy tak bardzo zakochałam się w tym chłopaku? Timberlake śpiewa „Cause I don't wanna lose you now” i moje serce bije jak szalone, gdy Nathan mu wtóruje.
Spragniona jego pocałunków, przyciągam Nathana do siebie i czując jego ciepłe usta na swoich wargach marzę o tym, żeby ta chwila nigdy się nie skończyła.

xxx

Ale was rozpieszczam! Codziennie rozdział? No chyba całkiem mnie pogięło ;D
To sobie posłodziłam na koniec... oh ah.
rozdział dla Jowity, na poprawę humoru i dla Kasi, która ma urodziny tuż tuż i żeby miała co czytać po pracy
i dla Jayli za takie komentarze! <3
buziaki moje kochane ;***

3 komentarze:

  1. <33333333333333 jest pięknie, cieszę się jak głupi do sera. Kocham, kocham Was wszystkich, hahahshahshah <3 no po prostu kocham. Jaki ten Max romantyczny i kochany, mi, zadedykować ze sceny statuetkę. <3333333 czy jest na sali lekarz? xxxx

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww... ;3 Dziękuje <3
    Haha nie musisz się tak spieszyć z dodawaniem rozdziałów;) Nie przejmuj się tym, że umrę w czekaniu na nexta ;D Tylko żartuje ;D Jakoś dam radę poczekać dłużej aby przeczytać kolejny powalający rozdział! ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz, pisz codziennie, bo publika jest spragniona wrażeń, nie popuścimy Ci :) Niedługo będziesz musiała dodawać co godzinę rozdział, bo nie wytrzymamy! ;)
    Jeszcze raz dziękuję za życzenia, były najlepsze ever <3

    OdpowiedzUsuń