piątek, 12 kwietnia 2013

7. Podziel się, Sykes!



Budzą mnie pocałunki Nathana. Mój żołądek oczywiście fika we wszystkie strony, gdy otwieram oczy i spoglądam w zielone tęczówki chłopaka. Za chwilę chyba oszaleję…
- Cóż za miła pobudka. – Mruczę, uśmiechając się coraz szerzej.
- Cześć, moja piękna.
- Twoja?
- Jeśli chcesz…
- Chcę. – Szeptam i znów jego wargi uderzają w moje.
- Mówiłaś przez sen. –Oznajmia Nath nieco rozbawiony, natomiast ja otwieram szerzej oczy.
- Jak to? Co mówiłam?
- Coś o tym, że się zakochałaś w jakimś uroczym chłopaku…
- Cooo? – Dukam i czuję, że się rumienię. – Eeee…
- Żartowałem! – Śmieje się Nath i całuje mnie w nos.
- Sykes! – Besztam go, lecz po chwili nabieram odwagi, żeby wyznać swoje uczucia. – Właściwie to… W sumie tak jest. Zakochałam się w uroczym chłopaku. – Mówię jednym tchem i czekam z bijącym sercem na jego reakcję.
- On też się w Tobie zakochał. 

Fruwam trzy metry nad ziemią. Kiedy schodzimy na dół, trzymając się za ręce, rozmyślam o tym, jak moje życie wywróciło się do góry nogami w tak krótkim czasie. Uśmiecham się pod nosem i mocniej ściskam dłoń Nathana. W kuchni zastajemy niezłe pobojowisko. Nikt jeszcze nie wysprzątał po imprezie. Ogarniamy stół, żebyśmy mogli zrobić śniadanie, gdy do pomieszczenia wchodzą Jay i Jowita. Widzę, że przyjaciółka ma niezłego kaca, co potwierdza ona sama, wypijając w ciągu kilku sekund pół butelki wody.
- Dzień dobry. – Dołącza do nas zaspany Siva, a tuż za nim idzie… Max. No, to teraz się zrobi dopiero ciekawie.
- Cześć. – Mówię wesoło, wyciągając z lodówki jajka. Mam zamiar przyrządzić dużą jajecznicę dla wszystkich. Wbijam jaja do miski, a kątem oka obserwuję Maxa, który  siada naprzeciwko Jowity. Jestem ciekawa, jak się będą zachowywali wobec siebie. A Parkera jak nie było, tak nie ma…
- Ada, zrobisz mi herbatki? – Zagaduje Jay, kładąc głowę na stole.
- Jasne, Bird. Już się robi. – Odpowiadam i zauważam, że Max wlepia oczy w Jowitę, natomiast ona uparcie patrzy w blat stołu. Coś tu się szykuje, czy mi się wydaje? Max nie daje za wygraną, patrzy na nią i patrzy, aż ona w końcu podnosi głowę i ich spojrzenia się spotykają. A niech to, ależ on się do niej uśmiecha! Z wrażenia aż upuszczam torebkę z herbatą na podłogę. Czuję, jak między nimi iskrzy. Ale co będzie z Tomem?
- Hej wszystkim. – O wilku mowa! Do kuchni wpada Tom. Będzie niezręcznie...
- Chcesz może herbaty? – Zagaduję, próbując jakoś ratować sytuację, ale już widzę, że atmosfera zgęstniała. Max się spina, Jowita tak samo.
- Nie, dzięki. – Mówi Parker i przenosi swoje spojrzenie na Jowitę. – Możemy pogadać? Na osobności. – Zwraca się do mojej przyjaciółki, która piorunuje go spojrzeniem. Niedobrze…
- Możemy. – Odpowiada Jowita po dłuższej chwili, przerywając niezręczną ciszę. Wstaje i wychodzi z Tomem z kuchni, natomiast Max odprowadza ją spojrzeniem.  

Jesteśmy po śniadaniu, a Jowity i Toma dalej nie ma. Kłócą się, czy może godzą? Cholera wie. I teraz zamiast pytania „co będzie z Tomem?” nasuwa mi się inne- co będzie z Maxem? Nieźle się to wszystko poplątało. Mam tylko nadzieję, że nikt na tym nie ucierpi i wszyscy będą zadowoleni.
- Ej, zagrajmy w coś. – Proponuje Siva, ziewając głośno.
- Świetny pomysł. Może w „Kto pierwszy wysprząta cały dom?”. – Sugeruje Nathan i po chwili wtula twarz w moją szyję.
- Eh, co racja, to racja. – Odzywa się Max. Próbuję wyczuć jego nastrój, ale dobrze się kryje.
- Bierzmy się do roboty. – Podnoszę się krzesła, pociągając za sobą Nathana. – My idziemy ogarnąć salon.
- O nie! – Protestuje Jay. – Ja idę z Adą. Podziel się, Sykes!
- I jeszcze czego?! – Nath obejmuje mnie w pasie i ciągnie do wyjścia z kuchni. Wybucham śmiechem, bo wiem, że żartują. Siva i Max też pokładają się ze śmiechu. – Nie oddam Ady!
- Walcz! Walcz ze mną na śmierć i życie! – Jay zrywa się na równe nogi i bierze do ręki drewnianą łychę. – No, walcz!
- Nie wiesz nawet, na co się porywasz! – Nathan wypuszcza mnie z objęć i zwija ze stołu drugą łyżkę. – Będę bronił mojej księżniczki!
A ja stoję i po prostu płaczę ze śmiechu.

Pod wieczór zbieramy się w końcu do domu. Jutro czeka nas powrót do szarej rzeczywistości, czyli do pracy. Odwożą nas Nathan i… Max. Tom w ogóle się nie kwapił do bycia naszym szoferem. Kurde, co tu się dzieje? Muszę wyciągnąć wszystko od Jowity. George parkuje na naszej ulicy i całą czwórką wychodzimy z wozu. Sykes oczywiście ciągnie mnie na bok, żeby mnie należycie pożegnać. Nie, żebym nie była zainteresowana, ale strasznie jestem ciekawa, jak zachowa się Jowita w obecności Maxa. Zanim Sykes namiętnie wpija się w moje usta zdążam jeszcze zauważyć, jak George obejmuje Jowitę w pasie i przyciąga ją do siebie.
- Jowiśka, mów mi natychmiast, co się dzieje. – Mówię, gdy chłopaki odjeżdżają.
- W domu, dobrze? Muszę się napić…
- Chyba z byka spadłaś!
- Daj spokój. Masz klucze? – Pyta przyjaciółka, grzebiąc po kieszeniach żakietu, gdy wchodzimy po schodach na górę.
- Czemu, to zawsze ja muszę ich szukać. – Burczę, nurkując w torebce. W ręce wpada mi wszystko, tylko nie to, czego aktualnie szukam.
- Kurwa!
- Co? – Ze zdziwieniem spoglądam na Jowitę, która to w osłupieniu wpatruje się w drzwi wejściowe od naszego mieszkania. Przenoszę tam swój wzrok i zamieram.
- Jezu, Ada… Co to ma znaczyć?! 

Ktoś użył czerwonej farby, żeby na drzwiach od naszego mieszkania napisać jedno, ale jakże wymowne słowo…
SUKA!

xxx
 I jak...?  

2 komentarze:

  1. Awww Nath jest kochany <3 O mój Boże, Boże! Zaczyna się robić coraz ciekawiej...! Aaaa!

    PS. Mamy bilety! Hahah zobaczymy The Wanted! Yes!Yes!Yes! (Będę pisać to wszędzie, żeby cały świat wiedział jak szczęśliwe jesteśmy)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest mega! (; Bitwa na łyżki... Jay vs Nath... hahahahaha ;D Naprawdę fajny!

    PS. Ale macie się fajnie, też chciałabym ich zobaczyć :( Ale cieszę się Waszym szczęściem! ;D HAVE AMAZING FUN!! ^.^

    OdpowiedzUsuń