Budzą mnie pocałunki Nathana. Mój żołądek oczywiście fika we
wszystkie strony, gdy otwieram oczy i spoglądam w zielone tęczówki chłopaka. Za
chwilę chyba oszaleję…
- Cóż za miła pobudka. – Mruczę, uśmiechając się coraz
szerzej.
- Cześć, moja piękna.
- Twoja?
- Jeśli chcesz…
- Chcę. – Szeptam i znów jego wargi uderzają w moje.
- Mówiłaś przez sen. –Oznajmia Nath nieco rozbawiony,
natomiast ja otwieram szerzej oczy.
- Jak to? Co mówiłam?
- Coś o tym, że się zakochałaś w jakimś uroczym chłopaku…
- Cooo? – Dukam i czuję, że się rumienię. – Eeee…
- Żartowałem! – Śmieje się Nath i całuje mnie w nos.
- Sykes! – Besztam go, lecz po chwili nabieram odwagi, żeby
wyznać swoje uczucia. – Właściwie to… W sumie tak jest. Zakochałam się w uroczym
chłopaku. – Mówię jednym tchem i czekam z bijącym sercem na jego reakcję.
- On też się w Tobie zakochał.
Fruwam trzy metry nad ziemią. Kiedy schodzimy na dół,
trzymając się za ręce, rozmyślam o tym, jak moje życie wywróciło się do góry
nogami w tak krótkim czasie. Uśmiecham się pod nosem i mocniej ściskam dłoń
Nathana. W kuchni zastajemy niezłe pobojowisko. Nikt jeszcze nie wysprzątał po
imprezie. Ogarniamy stół, żebyśmy mogli zrobić śniadanie, gdy do pomieszczenia
wchodzą Jay i Jowita. Widzę, że przyjaciółka ma niezłego kaca, co potwierdza
ona sama, wypijając w ciągu kilku sekund pół butelki wody.
- Dzień dobry. – Dołącza do nas zaspany Siva, a tuż za nim
idzie… Max. No, to teraz się zrobi dopiero ciekawie.
- Cześć. – Mówię wesoło, wyciągając z lodówki jajka. Mam
zamiar przyrządzić dużą jajecznicę dla wszystkich. Wbijam jaja do miski, a kątem
oka obserwuję Maxa, który siada naprzeciwko
Jowity. Jestem ciekawa, jak się będą zachowywali wobec siebie. A Parkera jak
nie było, tak nie ma…
- Ada, zrobisz mi herbatki? – Zagaduje Jay, kładąc głowę na
stole.
- Jasne, Bird. Już się robi. – Odpowiadam i zauważam, że Max
wlepia oczy w Jowitę, natomiast ona uparcie patrzy w blat stołu. Coś tu się
szykuje, czy mi się wydaje? Max nie daje za wygraną, patrzy na nią i patrzy, aż
ona w końcu podnosi głowę i ich spojrzenia się spotykają. A niech to, ależ on
się do niej uśmiecha! Z wrażenia aż upuszczam torebkę z herbatą na podłogę.
Czuję, jak między nimi iskrzy. Ale co będzie z Tomem?
- Hej wszystkim. – O wilku mowa! Do kuchni wpada Tom. Będzie
niezręcznie...
- Chcesz może herbaty? – Zagaduję, próbując jakoś ratować
sytuację, ale już widzę, że atmosfera zgęstniała. Max się spina, Jowita tak
samo.
- Nie, dzięki. – Mówi Parker i przenosi swoje spojrzenie na
Jowitę. – Możemy pogadać? Na osobności. – Zwraca się do mojej przyjaciółki,
która piorunuje go spojrzeniem. Niedobrze…
- Możemy. – Odpowiada Jowita po dłuższej chwili, przerywając
niezręczną ciszę. Wstaje i wychodzi z Tomem z kuchni, natomiast Max odprowadza
ją spojrzeniem.
Jesteśmy po śniadaniu, a Jowity i Toma dalej nie ma. Kłócą
się, czy może godzą? Cholera wie. I teraz zamiast pytania „co będzie z Tomem?”
nasuwa mi się inne- co będzie z Maxem? Nieźle się to wszystko poplątało. Mam
tylko nadzieję, że nikt na tym nie ucierpi i wszyscy będą zadowoleni.
- Ej, zagrajmy w coś. – Proponuje Siva, ziewając głośno.
- Świetny pomysł. Może w „Kto pierwszy wysprząta cały dom?”.
– Sugeruje Nathan i po chwili wtula twarz w moją szyję.
- Eh, co racja, to racja. – Odzywa się Max. Próbuję wyczuć jego
nastrój, ale dobrze się kryje.
- Bierzmy się do roboty. – Podnoszę się krzesła, pociągając
za sobą Nathana. – My idziemy ogarnąć salon.
- O nie! – Protestuje Jay. – Ja idę z Adą. Podziel się,
Sykes!
- I jeszcze czego?! – Nath obejmuje mnie w pasie i ciągnie
do wyjścia z kuchni. Wybucham śmiechem, bo wiem, że żartują. Siva i Max też
pokładają się ze śmiechu. – Nie oddam Ady!
- Walcz! Walcz ze mną na śmierć i życie! – Jay zrywa się na równe
nogi i bierze do ręki drewnianą łychę. – No, walcz!
- Nie wiesz nawet, na co się porywasz! – Nathan wypuszcza
mnie z objęć i zwija ze stołu drugą łyżkę. – Będę bronił mojej księżniczki!
A ja stoję i po prostu płaczę ze śmiechu.
Pod wieczór zbieramy się w końcu do domu. Jutro czeka nas
powrót do szarej rzeczywistości, czyli do pracy. Odwożą nas Nathan i… Max. Tom
w ogóle się nie kwapił do bycia naszym szoferem. Kurde, co tu się dzieje? Muszę
wyciągnąć wszystko od Jowity. George parkuje na naszej ulicy i całą czwórką
wychodzimy z wozu. Sykes oczywiście ciągnie mnie na bok, żeby mnie należycie pożegnać.
Nie, żebym nie była zainteresowana, ale strasznie jestem ciekawa, jak zachowa
się Jowita w obecności Maxa. Zanim Sykes namiętnie wpija się w moje usta zdążam
jeszcze zauważyć, jak George obejmuje Jowitę w pasie i przyciąga ją do siebie.
- Jowiśka, mów mi natychmiast, co się dzieje. – Mówię, gdy
chłopaki odjeżdżają.
- W domu, dobrze? Muszę się napić…
- Chyba z byka spadłaś!
- Daj spokój. Masz klucze? – Pyta przyjaciółka, grzebiąc po
kieszeniach żakietu, gdy wchodzimy po schodach na górę.
- Czemu, to zawsze ja muszę ich szukać. – Burczę, nurkując w
torebce. W ręce wpada mi wszystko, tylko nie to, czego aktualnie szukam.
- Kurwa!
- Co? – Ze zdziwieniem spoglądam na Jowitę, która to w
osłupieniu wpatruje się w drzwi wejściowe od naszego mieszkania. Przenoszę tam swój
wzrok i zamieram.
- Jezu, Ada… Co to ma znaczyć?!
Ktoś użył czerwonej farby, żeby na drzwiach od naszego
mieszkania napisać jedno, ale jakże wymowne słowo…
SUKA!
xxx
I jak...?
Awww Nath jest kochany <3 O mój Boże, Boże! Zaczyna się robić coraz ciekawiej...! Aaaa!
OdpowiedzUsuńPS. Mamy bilety! Hahah zobaczymy The Wanted! Yes!Yes!Yes! (Będę pisać to wszędzie, żeby cały świat wiedział jak szczęśliwe jesteśmy)
Jest mega! (; Bitwa na łyżki... Jay vs Nath... hahahahaha ;D Naprawdę fajny!
OdpowiedzUsuńPS. Ale macie się fajnie, też chciałabym ich zobaczyć :( Ale cieszę się Waszym szczęściem! ;D HAVE AMAZING FUN!! ^.^